wtorek, 5 października 2010

Moje pierwsze MFKiG

Muszę przyznać że czułem sie jak ryba w wodzie.Chociaż przez lekki ścisk jaki panował na wystawie konkursowej była to raczej woda w akwarium.
Oto jak zadziałała prośba mojej Kasi na uśmiech.Potem trzy dni kurowałem zakwasy.
Tego komiksu nie dało sie oglądać,zamknąłem więc oczy i ruszyłem dalej.
Dnia drugiego udało mi się stanąć w dobrej kolejce po autograf.
I nawet zamienić 2 zdania ze Śledziem.Jak zwykle coś tam burczałem bucowato, ale to u mnie norma.

Grunt że Ela jak malowanie.

Skusiłem sie jeszcze do Macieja Pałki po autografik na moim egzemplarzu Laleczek.

I prosze.Mutant for me.
Zdjęcia zrobiła moja Kasia.

4 komentarze:

  1. Widzę że najlepsze mnie ominęło, bo w niedziele już raczej puchy było, można było swobodnie popływać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie nie było w niedzielę,więc nie wiem jak było.W piątek i sobotę też zaliczałem tylko interesujące mnie punkty programu,więc pewno sporo mnie ominęło. :D

    jak już pisałem Zaginiony w akcji byłem tam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, nie przypominam sobie, że tam była jakaś tabliczka z podpisem O_o'

    OdpowiedzUsuń
  4. A była, jak widzć. I chwała za to organizatorom. "Dzięki temu "dziewice" festiwalowe były mniej zagubione.

    OdpowiedzUsuń